
Czy istnieje coś takiego jak solidarność jajników? Czy prawdziwa bezinteresowna przyjaźń między kobietami jest możliwa? Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „tak”. Na drugie zaś „nie”. Solidarność Babska uaktywnia się za każdym razem, gdy dochodzi do sprzeczek między płcią piękną i mężczyznami. Większość kobiet jest już tak zaprogramowanych, że opowiadają się zawsze po stronie innych kobiet, nawet jeśli doskonale wiedzą, że w tym wypadku wyjątkowo mężczyzna ma rację. Skąd ta przypadłość? Bóg raczy wiedzieć, w końcu to on jest wszystkiemu winien. Co do babskiej bezinteresownej przyjaźni… W swoim krótkim życiu nigdy takiej nie widziałam i pewnie już nie zobaczę. Smutna prawda jest taka, że bardzo często „przyjaźnimy” się z tą czy tamtą, po to by mieć z kim iść na zakupy. Albo wyskoczyć na dyskotekę by poodrywać facetów za plecami naszego aktualnego chłopaka. A poza tym babską przyjaźń można cholernie łatwo rozbić. Jeśli rozbijamy przyjaźń dwóch dziewczyn to wystarczy jednej z nich podstawić pod nos faceta i sprawić by zaczęli być ze sobą. Wtedy ona zacznie poświęcać całą uwagę swojemu ukochanemu, niemal całkowicie o przyjaciółce zapominając. Tamta czując się zazdrosna, obrazi się na wieki wieków i zacznie szukać sobie kogoś innego, z kim mogłaby chodzić na zakupy. W niedługim czasie obie przestaną odzywać się do siebie i zerwą wszelki kontakt. Bo gdy pojawiają się konflikty, kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn nie dadzą sobie po gębie i nie będą się dalej przyjaźnić. One będą na siebie obrażone na wieki. I przez resztę życia będą sobie wyświadczać drobne świństwa. Bo tak to już jest z kobietami… Całują się na powitanie, bo nie wypada im się pogryźć. Notka krótka bo społeczeństwo nam kretynieje i nikomu już nie chce się czytać długich notek. Cyniczna Pani 02.09.2008 :: 17:03, Link, Komentuj (24)
Wiecie jak łatwo wpaść w kompleksy? Wystarczy wyjść z domu, lub wziąć gazetę do ręki. Na jej stronach będzie pełno perfekcyjnych, chudych, nienaturalnie doskonałych kobiet. Bez żadnych zmarszczek, skaz na skórze. Im dłużej przegląda się pismo z idealnymi kobietami tym więcej ma się kompleksów: małe oczy, krzywy nos, ale przede wszystkim człowiek uświadamia sobie, że w porównaniu do ludzi z gazet jest po prostu gruby. Pół biedy, gdy ta bolesna prawda dojdzie do osoby, której faktycznie przydałoby się zrzucić kilka kilogramów. Zdecydowanie gorzej jest, gdy w „kompleks sadła” wpada osoba, która nie powinna mieć sobie nic do zarzucenia, bo posiada naturalne zdrowe wymiary. Wtedy pojawia się problem… Odchudzać się czy nie? Uważa się, że osoba szczupła lepiej się prezentuje, dlatego na wybiegach królują niemal wychudzone dziewczyny, bo podobno na takich ubrania lepiej leżą. Tylko czy bluzka z dekoltem, lub taka odcięta pod biustem naprawdę dobrze prezentuje się na kimś, kto tego biustu nie ma? Obserwuje się, że osoby chudsze są bardziej ruchliwe i aktywne od tych z sadełkiem. Ale to akurat normalne, bo ciężko byś ruchliwym z dziesięcioma kilogramami nadprogramowego tłuszczu. Wiadomo, że nadwaga szkodzi, jeśli jednak mieścimy się w normie… Trzeba zauważyć też, że ubrania szyte są w coraz mniejszych rozmiarach. Kiedyś, bardzo dawno, dawno temu, najmniejszym rozmiarem dostępnym na rynku było „S”, teraz jest „XS”, a za kilka lat prawdopodobnie ubrania zaczną być szyte również w rozmiarach „XXS” i „XXXXXXS”= człowiek, którego już nie widać. Spora część kobiet chciałaby nosić najmniejszy możliwy rozmiar, więc sobie wyobraźcie, co będzie się działo za kilka lat… A właśnie wiecie, co najbardziej denerwuje kobiety w trakcie zakupów? To, gdy nie mogą wejść w ubranie, które jest teoretycznie w ich rozmiarze. A już naprawdę wściekają się, gdy ich rozmiaru najzwyczajniej w świecie nie ma. Wszystkie modele upragnionej szaty są mniejsze. Teoretycznie chudzi nie mają takich problemów. Więc może jednak należy zaryzykować własne zdrowie i trochę się pogłodzić i pokatować na siłowni by stać się super szczupłym i by móc kupować ubranie w coraz mniejsze ubrania. Tylko czy naprawdę warto? Cyniczna Pani 06.09.2008 :: 13:55, Link, Komentuj (35)
Tej jesieni TVN zafundował nam kolejną, nie wiem już, którą, edycje tańca z gwizdami. Nie żebym się czepiała samego programu, lubię taniec, taniec jest fajny… Choć nie do końca rozumiem po co uczyć tańczyć „gwiazdy” i jeszcze im za to płacić. Stać ich przecież na normalne lekcje u prywatnych instruktorów. Jednak nie tego się chce uczepić… Chcę się uczepić czegoś innego… Bo skoro to taniec z gwiazdami… To gdzie te cholerne gwiazdy? Bo nazwiska ludzi, którzy występują w tej edycji, nic mi nie mówią. Patrząc na zwiastun programu zastanawiałam się, kim oni u diabła są. Albo ja jestem wielką ignorantką, albo producenci programu naprawdę nie wiedzą, kiedy przestać. Już tancerze występujący w programie są bardziej sławni. Jakby się dobrze zastanowić, to „gwiazd” – tych prawdziwych, wystarczyłoby na góra dwie edycje, pod warunkiem, że wszystkie zgodziłyby się wystąpić. Nie wiem, na jakiej podstawie były typowane osoby, zapraszane do tego programu. Ale wiem, że osoby za to odpowiedzialne powinny poprzestać na pierwszej edycji, skoro w kolejnych by wypełnić gwieździste luki musieli zapraszać córki byłych prezydentów i pogodynki. A teraz przerzucili się na aktorów z bzdetnych seriali i sportowców, których nazwiska kojarzą tylko wierni fani. Oglądałam edycje pierwszą i strasznie mi się podobała. Oglądałam też edycje drugą, trzecią, co któryś odcinek. W poprzedniej edycji oglądałam już tylko taniec jednej osoby z czystej ciekawości jak sobie poradzi. Tej edycji oglądać nie będę. Zamierzam za to się codziennie modlić do wszystkich Bogów o to by ta edycja była wreszcie ostatnią. Notka krótka bo aż szkoda słów… Cyniczna Pani. 07.09.2008 :: 21:27, Link, Komentuj (18)
Ostatnio pewien znajomy mi mężczyzna powiedział, że nie wyobraża sobie takiego zniewolenia swojej kobiety by ta doszła kiedyś do wniosku, że przeżyła życie nigdy nie próbując czegoś nowego- jakby to było z innym mężczyzną. Oczywiście zaraz dodał, że nie oznacza to, by miała próbować non-stop. Najlepiej tak raz, może dwa i koniec. Ja zaś zaczęłam się zastanawiać czy on liczy na to, że jego kobieta również da mu ciche przyzwolenie na spróbowanie z innymi i czy ona wie, że od niego przyzwolenie takie dostała. Jednak nie do tego zmierzam. Owy mężczyzna powiedział jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie stwierdził, że choć dopuszcza do siebie myśl, że jego wybranka mogłaby go zdradzić... To on wolałby tego nie wiedzieć. Bo „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”. Swoją drogą, kto z nas chciałby żyć ze świadomością, że ukochana osoba przyprawia nam rogi? Dla wielu osób niewiedza to błogosławieństwo. Wolimy, żyć w niewiedzy, błogiej nieświadomości, która pozwala nam wierzyć w pozory i żyć złudzeniami. Wolimy zamknąć oczy i zatkać uszy by móc ignorować sygnały dochodzące z zewnątrz. Wolimy sami się okłamywać. Tylko jak długo można tak żyć? Tydzień, miesiąc? Jak długo można udawać, że nic się nie widzi, o niczym się nie wie? Długo, bardzo długo. Rekordziści potrafią tak funkcjonować przez kilka lat. Jednak prędzej czy później, przychodzi czas, gdy trzeba spojrzeć prawdzie prosto w oczy. Po prostu w pewnym momencie człowiek nie wytrzymuje, ma dość złudzeń, którymi do tej pory się karmił i które nawet mu smakowały. Ma dość dość obaw, że stan, który usiłuje przeczekać nigdy się nie skończy i z każdym kolejnym dniem będzie coraz gorzej... A jeśli ktoś potrafi żyć z klapkami na oczach w nieskończoność to i tak inni mu na to nie pozwolą. Pewnego dnia znajdzie się zapewne jakiś życzliwiec (który swoją życzliwość przypłaci prawdopodobnie życiem) i skutecznie pozbawi człowieka złudzeń, otwierając mu oczy łomem. Wtedy zaczyna się żal, złość i zgrzytanie zębów. A wtedy nie działa się racjonalnie. Zamiast wszystko przyjąć ze spokojem i powiedzieć sobie „przecież przeczuwałem to od dawna” mówimy „jak on/ona mógł mi to zrobić?”, „dlaczego?” I robimy dziką awanturę, a przecież sami jesteśmy sobie winni. Czy warto więc siebie okłamywać? A może lepiej za wszelką cenę dążyć do poznania prawdy, którą prawdopodobnie i tak prędzej czy później poznamy, tylko, że będzie towarzyszył temu większy szok? Co robić? Cyniczna Pani 09.09.2008 :: 17:44, Link, Komentuj (39)
Społeczeństwo nam chamieje, to wie każdy. Nie chodzimy do teatrów, nie czytamy książek, nie czytamy mądrych blogów bo notki są za długie. Nie oglądamy ambitnych filmów, zadowalamy się głupawymi komediami i gazetami z programem. Powoli polską normą staje się opluwanie ludzi na ulicy. Wystarczy mieć nie taką koszulkę, nie taką minę, niewłaściwy kolor włosów lub nieodpowiedni kolor oczu. A jak nie ma kogo opluć to pluje się na chodnik lub w akcie desperacji, wywołanej nadmiarem śliny, na plakaty. Jak tak dalej pójdzie splunięcie w twarz stanie się nową formą powitania i pożegnania. A jeśli będziemy chcieli być bardzo uprzejmi poczekamy, aż ta druga osoba zamknie oczy, by nasz jad jej nie oślepił. Plucie, pluciem, ale chamstwo i brak jakiejkolwiek formy kultury można dostrzec jeszcze w wielu innych sytuacjach. Weźmy dla przykładu tramwaje i autobusy. Większość młodych osób nie ustępuje miejsca osobą pilnie tego potrzebującym, wiem to nie przestępstwo a kto pierwszy ten lepszy, jednak czasami można dupę podnieść. Rozumiem też, że każdy ma czasem podły dzień i nie ma się ochoty na bycie miłym i od nikogo dobrego zachowania w takie dni nie wymagam. Jeżdżę przecież czasami środkami komunikacji miejskiej, czasami mam podły humor i zawsze wtedy napatoczy się jakaś matka z małym dzieckiem, która z uśmiechem pyta mnie czy mogłabym ustąpić jej miejsca „bo ona ma dziecko”. Na co ja zwykle w takie dni odpowiadam z równie pięknym uśmiechem, że to nie ja jej to dziecko zrobiłam po czym zaczynam wpatrywać się w miejski krajobraz zmieniający się za brudną szybą. Czasami każdy bywa chamski, jednak jak widzę jak jakaś babcia wpada zziajana do autobusu i szuka miejsca w którym mogłaby usiąść, to jej ustąpię. Lepiej jest te parę przystanków przestać niż potem mieć staruszki na sumieniu, emeryci w tym kraju są już wystarczająco poszkodowani. Szukać chamstwa dalej? Przesiądźmy się. Załóżmy że należymy do szczęśliwców, którzy nie muszą tłuc się miejskimi środkami transportu, bo byli na tyle mądrzy by zrobić prawo jazdy i na tyle bogaci by kupić samochód. Nie ma nic bardziej wkurzającego niż idioci, którzy jadą za nami i na nas trąbią bez powodu. Jakby sami byli królami szos, denerwuje nas to, stresuje i przez to nam samochód gaśnie, przez co muszą czekać jeszcze dłużej, a tak minęłoby pięć sekund i po kłopocie. Dlatego tutaj zamieszczę mały apel...Drodzy trąbiący kierowcy, zanim zaczniecie trąbić wsadźcie sobie klakson w odbytnice. W tym czasie osoba stojąca przed wami już dawno zdąży odjechać i wszyscy będą zadowoleni. Co jeszcze mnie mnie denerwuje w innych kierowcach? Wpychanie się wszędzie gdzie się da. Jeżeli nie chcę Cie wpuścić to znaczy, że prędzej skasuje twojego pięknego mercedesa swoim zardzewiałym maluchem, chcesz ryzykować? Ja bym nie chciała. Co wam szkodzi poczekać? Zwłaszcza, że tamto miejsce na parkingu ja sobie upatrzyłam. Mówiąc krótko chamstwo i wzajemna nienawiść się szerzy. Ludziom, którzy mają odwagę przy nas jeść życzymy by się udławili na co oni nam odpowiadają byśmy się odpierdolili. Ale wcale nie musi tak być. Pamiętam, że był taki dzień kiedy niebo było różowe a woda czysta. Byłam akurat na jednym ze swoich licznych wyjazdów. Wracałam z koleżanką z pobliskiej lodziarni kiedy na ziemię zstąpił anioł uprzejmości i coś dziwnego zrobił z ludźmi. Co druga mijająca nas osoba mówiła nam smacznego, co trzecia witała się z nami słowami „dobry wieczór” i każda robiła to z uśmiechem. Jak kogoś przepuściłyśmy na moście zmuszając się do przejścia kilku metrów gęsiego (część mostu przeznaczona dla pieszych była bardzo wąska) to wszyscy pamiętali o tym by podziękować. Tamtego wieczora wróciłam do swojej kwatery w wielkim szoku, tyle uprzejmości nie spotkało mnie przez całe życie. Zastanawiające jest tylko, że tymi wszystkimi uprzejmymi osobami byli mężczyźni, mijające nas kobiety przemykały ze spuszczonym wzrokiem. Komuś mogłoby przyjść do głowy, że byli mili, bo chcieli nas poderwać bo się im spodobałyśmy, ale boć w tym stylu. Ale to głupota. Po pierwsze dziwne byłoby podobanie się takiej ilości mężczyzn jednocześnie. A po drugie obie tamtego dnia wyglądałyśmy tak, że raczej nikt nie chciałby nas poderwać. Tamtego dnia, sama siebie bym nie chciała podrywać, nawet gdyby mi za to mieli zapłacić, a co dopiero obcy ludzie. Tamci ludzie udowodnili, że stać nas na kulturę osobistą i bycie miłym dla innych. Dlaczego więc wolimy być nieuprzejmymi chamami? Oczywiście, tak jest wygodniej, liczyć się tylko ze sobą. Ale jest jeszcze jedna przyczyna takiego zachowania. Strach. My boimy się być mili, bo nie wiemy jak to zostanie odebrane, czy druga strona też będzie miła, czy w ramach rewanżu jednak będzie wolała nas opluć. Boimy się zaryzykować, bezpieczniej jest schronić się pod płaszczykiem chamstwa i niechęci. Nie boli mnie, że chamstwo, niechęć i pogarda się szerzy. Ale smutne jest to, że nawet nie próbujemy czegoś z tym zrobić. Cyniczna Pani 14.09.2008 :: 16:51, Link, Komentuj (16)
„Drodzy panowie macie teraz okazje porządzić więc prowadźcie swoje partnerki skoro możecie. Jesteście jeszcze młodzi, więc nie zdajecie sobie sprawy z tego, co ja już wiem. Że w życiu możemy porządzić sobie jedynie w tańcu i to nie zawsze” Powiedział instruktor tańca w trakcie kursu. Bardzo mądry człowiek. Mało jest mężczyzn, którzy są w stanie przyznać, że to kobieta nosi spodnie w związku. Kiedyś było inaczej. To przedstawiciel płci męskiej sprawował władzę, naprawiał popsute sprzęty i sam jeden utrzymywał całą rodzinę, podczas gdy jego żona czekała w domu z obiadem i zajmowała się prowadzeniem domu (czyli według niego nic nie robiła). Dawno, dawno temu kobieta miała być jedynie całkowicie podległą mężczyźnie matką, żoną i kochanką Czasy jednak się zmieniły, kobiety na własne nieszczęście wywalczyły sobie równouprawnienie. I teraz nie dość,że muszą prowadzić dom- prać, gotować, sprzątać, to jeszcze muszą pracować. A często jest tak, że to one muszą utrzymać całą rodzinę, gdyż ich druga połówka się obija. Jednak wraz z dodatkowymi obowiązkami przypadło kobietom coś jeszcze. Władza. Zdobywamy coraz lepsze posady, podlega nam coraz większa liczba ludzi. Rządy sprawujemy w pracy, w domu, wszędzie. Coraz częściej to mężczyźni podlegają nam a nie my im. Wielu panów zacznie się burzyć. Krzyczeć, że to oni rządzą albo, że w ich związku panuje partnerstwo. Czy na pewno? Niektórzy partnerstwem nazywają podział: Ona gotuje, on zmywa. Lecz gdy trzeba podjąć jakąś decyzje, obojętnie czy dotyczy wyjścia do kina, kupna psa czy czegokolwiek innego, to decyzje najczęściej podejmuje ona. Jak widać niektóre osoby usiłują ukryć za błędną definicją partnerstwa fakt, że zostały zdominowane. Ale choćby nie wiem jak się starali, to i tak wszyscy wiedzą, że kobiety stały się władczyniami mężczyzn. A mężczyźni sami są sobie winni. Kiedyś potrafili posługiwać się młotkiem i gwoździem, wiedzieli jak wybudować dom, zasadzić drzewko i spłodzić syna, dziś wynajmują do tego kogoś innego, a sami biegną w tym czasie do kosmetyczki. Skoro oni zniewieścieli, my musiałyśmy zająć ich miejsce. I prawdę życiową okazuje się mówić dowcip w którym mężczyzna przychodzi do biblioteki i pyta gdzie znajdzie książkę „Mężczyzna władcą kobiet”. A miła bibliotekarka odpowiada, że bajki dla dzieci i powieści fantasy są piętro wyżej. Cyniczna Pani 16.09.2008 :: 16:50, Link, Komentuj (30)
Było lato, wraz z dwoma przyjaciółkami o wdzięcznym pseudonimach Wielki Piach i Obrzydliwy Chińczyk cieszyłam się wakacjami w słonecznej Bułgarii. Noce były ciepłe, krótkie i dość nudne, dlatego ostatniego wieczora naszego pobytu, wpadłyśmy na pomysł genialny w swej prostocie – Odwiedzimy małą bułgarską dyskotekę mieszczącą się tuż obok sex shopu i klubu ze striptizem. Jak postanowiłyśmy tak zrobiłyśmy, ciemną nocą, kiedy wszyscy już spali, grali w rozbieranego pokera lub pili, my chyłkiem wymknęłyśmy się z terenu ośrodka. Problemy zaczęły się już na samym początku, ledwo doszłyśmy do ulicy a już zatrzymała się przed nami taksówka, a otyły taksówkarz zaczął proponować mieszaniną angielskiego i rosyjskiego, że nas zabierze. Wnioskując, że chce nas porwać, z krzykiem uciekłyśmy w kierunku nadmorskiej promenady, jak zwykle o tej porze zatłoczonej, bo pełnej barów z tanim alkoholem. Drugim poważnym problemem byli ulotkarze, którzy napadali na nas, co pięć metrów i nie dość, że wciskali nam jakąś, makulaturę, to jeszcze usiłowali wytłumaczyć jak dojść w miejsce, które reklamują. Wielki Piach rozmawiała z tymi, którzy mówili po rosyjsku, Obrzydliwy Chińczyk zajął się z anglojęzycznymi, ja zaś miałam wolne, bo nie rozumiałam żadnego powyższych wyżej wymienionych języków. Nie ma to jak mieć przy sobie dwóch tłumaczy, którym nie trzeba płacić. Ulotkarzy spławiałyśmy dość szybko, ich ulotek pozbywałyśmy się jeszcze szybciej… Do czasu, aż odkryłyśmy, że za każdą ulotkę reklamującą klub „Malibu” (do którego się właśnie wybierałyśmy) przysługuje darmowy drink. Przez następną godzinę to my ganiałyśmy ludzi rozdających ulotki i wmawiałyśmy innym turystą, że ulotki, które dostali wcale ich nie interesują i ich nie chcą. W ten sposób dość szybko zapewniłyśmy sobie sporą ilość „karteczek szczęścia” i uśmiechnięte dotarłyśmy do klubu. Z wejściem większych problemów nie było. Natychmiast pobiegłyśmy do baru pozbywając się na rozgrzewkę pierwszych ulotek, potem drugich, trzecich. Przy piątych barman zaczął na nas dziwnie patrzeć, więc uciekłyśmy na parkiet. Dziewczyny niemal natychmiast dorwały sobie jakichś niemówiących po angielsku cudzoziemców. Ja po przetańczeniu trzech piosenek sama z sobą i po stracie dziewczyn z pola widzenia, postanowiłam wykorzystać to, że dyskoteka miała wyjście na plaże i udałam się na mały spacer. I tu popełniłam pierwszy poważny błąd w moim życiu. Okazuje się, bowiem, że gdy jest się dziewczyną spacerującą samotnie po plaży to w pewnym momencie, gdy się obrócimy, możemy zobaczyć, że w naszym kierunku idą dwie postacie, a szerokość barków pozwala nawet z daleka rozpoznać, że to mężczyźni. Jednak to nie ich płeć była niepokojąca. Niepokojące było to, że gdy cofnęłam od wody i ruszyłam w kierunku klubu, to ich tor ruchu się zmienił i szli prosto na mnie. Nigdy w życiu tak szybko nie biegłam jak tamtej nocy. Zmęczona udałam się do baru by ochłonąć i pozbyć się kolejnej ulotki, jednak skrupulatnie wybrałam innego barmana. Niestety towarzyszek wyprawy nie udało mi się wypatrzeć. Samotnie, ponownie ruszyłam na parkiet. I dobrze zrobiłam, bo tam poznałam jednego z mężczyzn mojego życia. Wysoki, przystojny. Nie pamiętam tylko czy na imię miał Andrew czy Andy. Potańczyliśmy, wypiliśmy drinka, porozmawialiśmy (nagle zaczęłam umieć mówić po angielsku) a potem… Zjawiły się dziewczyny, machając mi wściekle zegarkiem przed oczyma i musieliśmy się rozstać. Ale postanowiłam, że go kiedyś odnajdę. Sprintem wracałyśmy na teren ośrodka, tym razem nikt nas nie zaczepił i nawet zaczęłyśmy wierzyć we własne szczęście… Lecz nie mogło być zbyt różowo. Szybko przebiegłyśmy korytarze hotelu, starając się uczynić jak najmniej hałasu i omal nie zabijając po to, by w chwili, gdy wkładałam kluczyk do drzwi od naszego pokoju usłyszeć głos opiekunki: -Panienki proszę do mnie… Cyniczna Pani 18.09.2008 :: 22:36, Link, Komentuj (8)
W ostatnich dniach, bardzo, ale to bardzo mi się nudziło. Lekarstwem na nudę miało być poobserwowanie ludzi na czatach. Już kiedyś to robiłam, na nieświadomych niczego osobach, prowadziłam obserwację, którą następnie opublikowałam. Było potem parę gróźb pod moim adresem, jednak nikt mnie nie zabił (poległo jedynie trzech moich ochroniarzy), więc postanowiłam zrobić to ponownie. Ponieważ zebranego przeze mnie materiału jest całkiem sporo i gdybym chciała umieścić wszystko w jednej notce, nikt by tego nie przeczytał z powodu zbyt długiej treści, postanowiłam podzielić obserwacje na mniejsze fragmenty. Zacznę od ogólnego podziału czaterian gdyż osoby pojawiające się na czatach można posegregować na kilka grup w zależności od płci: Kobiety dzielimy na: 1.Załamane- właśnie rzucił je facet, zdechł im kot, pomyliły cebulę z czosnkiem. Szukają współczucia i liczą na pocieszenie. 2.Desperatki- Szukają swojej drugiej połówki tak intensywnie, że czasami mylą mężczyzn z kobietami. 3.Zakompleksione – Albo na początku rozmowy informują nas jakie to one są beznadziejne, albo rozdają swoje zdjęcia na prawo i lewo czekając na komplementy, których tak nie dostaną. 4.Znudzone- Mają mężów, dzieci i domek z ogródkiem, szukają kogoś na szybki seks. 5.Poszukujące zarobku- zeszły z ulic na czaty, z powodu zbyt niskiej temperatury, gotowe oddać się każdemu. 6.Naiwne romantyczki- One nie szukają, czekają, aż znajdzie je Książe z bajki i wydostanie je z internetowej sieci. 7.Normalne-Wchodzą na czat z nudów, przywiane brzydką pogodą lub z ciekawości. Nie szukają nikogo. Mężczyzn dzielimy na: 1.Smutnych/ Załamanych –Wczoraj rzuciła ich dziewczyna, która była dla nich całym światem, Bardzo rozpaczają, ale już dziś chcą uczynić Cię miłością swojego życia. 2.Sponsorów-Wiadomo, szukają naiwnych, które się im oddadzą za rzekomo wielkie pieniądze. 3.Desperatów- Szukają kobiet, lub istot kobieto podobnych tak rozpaczliwie, jakby wczoraj wrócili z wyspy, na której przebywali sami mężczyźni. 4.Zboczeńców/ Napaleńców- Sperma uderzyła im do mózgu, są gotowi przelecieć wszystko, co się rusza, łącznie z sobą. 5.Poszukujących- Siedzą i szukają, kobiety idealnej, matki dla ich dzieci, dziewczyny, która zgodzi się pójść z nimi na ślub ich byłej. 6.Niepoprawnych romantyków- Prawią liczne komplementy, by zaimponować są gotowi w pięć minut wiersz napisać, jak większość szukają kobiety. 7.Bajerantów- Skóra, fura i komóra, Wszystko mają „wypasione”, ich kobieta też ma być „wypasiona” 8.Normalnych- Weszli na czat z nudów. Nie mają co robić więc się nabijają z ludzi, i łudzą się, ze a nóż trafi im się jakaś fajna babka. Każda z powyższych grup jest bardzo złożona i skomplikowana, i należałoby każdej poświęcić osobną notkę. Tak też zrobię… Dlatego jeśli tylko wystarczy mi cierpliwości i zdrowia psychicznego notki dotyczące czatów będą ukazywały się codziennie. Cyniczna Pani 20.09.2008 :: 11:16, Link, Komentuj (28)
Dziś przyjrzymy się pierwszej grupie czaterian. Mianowicie… Ludziom, którym znów w życiu coś nie wyszło – Załamanym i Smutnym. Jako, że wbrew pozorom kobiety przeżywają wiele rzeczy inaczej niż mężczyźni znów muszę dokonać podziału mężczyzna – kobieta. Wyjątkowo zaczniemy od mężczyzn. Otóż mężczyźni reprezentujący grupę załamanych i smutnych mieszczą się najczęściej w przedziale od dwudziestu do trzydziestu lat jak wspominałam wcześniej- stracili prace, piwo się na nich wylało, rzuciła ich dziewczyna. Okropnie z tego powodu rozpaczają, ale już po pięciu minutach rozmowy pytają czy zechcesz być miłością ich życia, a jeśli powiesz, że nie to rzucą się z mostu i będziesz miała ich na sumieniu. Trzeba jednak zauważyć, że nie wszyscy mężczyźni z tej grupy przeżyli niedawno tragedię życiową. Niektórzy po prostu mają taką metode podrywu nazywaną „metodą na litość” bądź „na smutnego małego chłopca” Ogólnie jest to dość żałosne, dlatego nie będę o tym dużej pisać. Dużo ciekawszą grupą są załamane kobiety. Jeśli zdradził je facet to będą szukały: współczucia, sposobów na zemstę, zrozumienia. Tego pierwszego oczywiście u mężczyzn, dwóch pozostałych u innych kobiet. Zwykle załamane kobiety są również zakompleksione i będą usiłowały wcisnąć ci swoje zdjęcie, niezależnie od tego, jakiej jesteś płci. Okaz takiego wymieszania dwóch grup w jednej osobie prezentuje poniżej. załamana:))): hej mademoiselle-butterly: hej załamana:))): zdradzil mnie koles mademoiselle-butterly: faceci już tacy są załamana:))): ale znam jej dane mademoiselle-butterly: to wynajmij jakiegoś dresa załamana:))): po co?? mademoiselle-butterly: to ją obije załamana:))): ma ona nagie foty na necie mademoiselle-butterly: i co z tego? załamana:))): moze je rozdać mademoiselle-butterly: a co Ci to da? lepiej wynajmij kogoś kto tak ją załatwi że już żaden facet nie będzie jej chciał mademoiselle-butterly: to będzie dla niej gorsze załamana:))): tzn.?? mademoiselle-butterly: no... wybije zęby i takie tam załamana:))): a nie lepiej ja na golasa dac innym?? mademoiselle-butterly: myślisz że jak ma takie zdjęcia to będzie jej to przeszkadzać? załamana:))): ma na malo popu;arnej stronie załamana:))): moze nikt znajomy jej nie widzial mademoiselle-butterly: wątpie mademoiselle-butterly: wybacz ze to powiem ale trochę naiwna jesteś załamana:))): czemu? mademoiselle-butterly: przeczytaj kawałek powyższej rozmowy to sie dowiesz załamana:))): nie kojarze mademoiselle-butterly: pomyśl dziewczyno... laska ma nagie zdjęcia w sieci a ty w ramach zemsty chcesz podesłać innym linki... o święta naiwności załamana:))): nie powinnam?? mademoiselle-butterly: nie! mademoiselle-butterly: ile razy mam to powtarzać. załamana:))): czemu? mademoiselle-butterly: bo skoro umieściła zdjęcia w sieci to po to by ktoś je zobaczył załamana:))): pokazac ja?? mademoiselle-butterly: włącz myślenie. przestaje sie dziwić że twój facet Cię zdradził mademoiselle-butterly: nie załamana:))): trzeba załamana:))): w szkole narobic jej wstydu mademoiselle-butterly: oj oj oj... To po co sie pytasz ludzi o zdanie jak i tak zrobisz swoje? załamana:))): cche miec zrozumienie mademoiselle-butterly: to go nie masz boś głupia i tyle. załamana:))): mam mademoiselle-butterly: wiesz co... dobrze zrobił że Cie zdradził, masz mądrego faceta załamana:))): ja tez pozuje i jestem sliczna mademoiselle-butterly: ale głupia mademoiselle-butterly: i pusta załamana:))): pokazac sie? mademoiselle-butterly: wiesz co... spławiam cię załamana:))): nie mademoiselle-butterly: powiem inaczej.. mademoiselle-butterly: spierdalaj załamana:))): jha tez pozuje mademoiselle-butterly: gówno mnie to obchodzi załamana:))): pokazac sie? mademoiselle-butterly: ile razy mam mówić że nie? załamana:))): 2 mademoiselle-butterly: nie i nie mademoiselle-butterly: a teraz spadaj załamana:))): zazdroscisz? mademoiselle-butterly: tak twojej głupoty załamana:))): boisz sie mojego ciala Powyższy przypadek jak widać jest wyjątkowo ciężki, gdyż nie wie kiedy należy się zamknąć i skończyć rozmowę. Załamana, Zakompleksiona i Głupia. Rozmowa wklejona w całości, nic nie wycinałam. Cyniczna Pani 21.09.2008 :: 14:44, Link, Komentuj (25)
Sporą grupą na wszelakich czatach są sponsorzy. Zaczepiają oni kolejne dziewczyny z listy licząc, że choć jedna na sto z nimi zacznie rozmowę. Można ich rozpoznać po tym, że w nicku, albo mają słowo „sponsor”, albo „pomogę”. Większość część panów o takich nickach liczy, że na czacie znajdą kobietę która za 200 zł z uśmiechem na ustach wskoczy im do łóżka, a potem będzie im dziękować za okazaną im łaskę. Niektórzy znów szukają stałego układu i obiecują gigantyczne sumy pieniędzy. Ciężko wydębić od takiego zdjęcie, ale jak już je pokaże, człowiek przestaje się zastanawiać, dlaczego szuka kobiet na czacie. Spędzenie nocy z kimś, kto tak wygląda jest najgorszym z możliwych koszmarów. Oczywiście zdarzają się też wyjątki, ale oni są zwykle żonaci. A ponieważ bardzo nie lubimy niewiernych mężczyzn, kiedyś przeprowadzimy akcje mającą na celu powieszenie ich wszystkich u sufitu za jaja. Panowie zwykle sami nie wiedzą, czego właściwie oczekują, cennik zaś waha się od 200- do 2000zł za noc. Przykład rozmowy. Sponsor_dzis: Hej Mademoiselle-butterfly: Witam. Sponsor_dzis: Zainteresowana? Mademoiselle-butterfly:Czym? Sponsor_dzis: Nickiem Mademoiselle-butterfly: Dość pospolity Sponsor_dzis: ale zainteresowana? Mademoiselle-butterfly:może. Sponsor_dzis: daje 100 zł co powiesz? Mademoiselle-butterfly: mało Sponsor_dzis: 200 Mademoiselle-butterfly:mało Sponsor_dzis: To ile byś chciała Mademoiselle-butterfly: 5 milionów i niewolnika Sponsor_dzis: Hehe, cenisz sie mogę być niewolnikiem Mademoiselle-butterfly: a 5 milonów? Sponsor_dzis: żartujesz? Mademoiselle-butterfly: nie Sponsor_dzis: dam 200 Mademoiselle-butterfly: Nawet na chusteczki mi nie wystarczy Sponsor_dzis: no weź zejdź z ceny Sponsor_dzis: Dam 350 Mademoiselle-butterfly:spadaj Sponsor_dzis: Więcej nie mam Mademoiselle-butterfly: To masz pecha Sponsor_dzis: malenka prosze... przyjade po ciebie... Sponsor_dzis:jesteś? Sponsor_dzis: To co przyjade Mademoiselle-butterfly: spadaj Sponsor_dzis: ej no proszę... Nie wytrzymałam i się wylogowałam. Przykład drugi. Spons_mlodej:Witam Mademoiselle-butterfly: Siemka Spons_mlodej: Zainteresowana? Mademoiselle-butterfly: Zainteresuj mnie. Spons_mlodej: 1000 zł za noc Mademoiselle-butterfly: za pół godziny Spons_mlodej:za dwie Mademoiselle-butterfly: za jedną Spons_mlodej: zgoda Spons_mlodej:jesteś? Mademoiselle-butterfly: tak Spons_mlodej: czemu sie nie odzywasz? Mademoiselle-butterfly: To ty miałeś mnie zainteresować Spons_mlodej: noo... podałem stawke Mademoiselle-butterfly: a czego oczekujesz? Spons_mlodej: No wiesz... Mademoiselle-butterfly: nie wiem Spons_mlodej: seksu Spons_mlodej: i może lodzika Mademoiselle-butterfly: lodzika to sobie możesz w tesco kupić Spons_mlodej: a tak wogule to jak wygladasz? Mademoiselle-butterfly: pieknie Spons_mlodej: masz foto Mademoiselle-butterfly: nie mam Spons_mlodej: trudno, daj numer zadzwonie Mademoiselle-butterfly:nie mam telefonu Spons_mlodej:jak to Mademoiselle-butterfly: nie stać mnie Spons_mlodej: to ja ci kupie telefon. Spons_mlodej: na dobry poczatek Mademoiselle-butterfly: nie jestem zainteresowana nie dzieki. Spons_mlodej: jak to? Mademoiselle-butterfly: tak to Koniec rozmowy Sądzę, że rozmowy odzwierciedlają wszystko. A najlepszy z tego wszystkiego był komentarz mojego mężczyzny: „Nie oszukuj się. Oni wszyscy mają może razem w portfelu 10 zł”. Cyniczna Pani 22.09.2008 :: 17:23, Link, Komentuj (11)
Z racji ogłupienia spowodowanego, zbyt długim przebywaniem na czatach i analizowaniem rozmów, robię jednodniową przerwę w tym temacie i dodaje notę o czymś innym. Kolejna notka o czaterianach pojawi się jutro Z rosnącym przerażeniem obserwuje jak na ulicach pojawia się coraz więcej osób z pociętymi łapskami. Fakt, faktem, że większość z nich ma czarne włosy, rozmazane oczy, w ogóle są jacyś ciemni i rozmazani. A bijąca z nich rozpacz, smutek i mrok odstraszają nawet komary. W całej ich postawie najweselsza wydaje się być ta szara chmura deszczowa wisząca nad ich głowami. Ale wracając do rąk...Byłabym może w stanie zrozumieć to kaleczenie się, gdyby to były jeszcze powycinane jakieś szlaczki, wzorki, cokolwiek sprawiającego pozory estetyczności. Tymczasem oni wolą mieć na rękach kilka kresek na krzyż, gdyby jeszcze próbowali to ukryć pod długim rękawem, ale nie. Dumnie obnoszą się z tym jak im źle na tym świecie. Gdyby zapytać kogoś dlaczego się tnie, prawdopodobnie udzieliłby takiej odpowiedzi: Tnę się, bo życie jest do dupy, bo to pozwala mi rozładować smutek, bo ból odwraca uwagę od obecnych problemów, bo mam wrażenie, że panuje nad bólem więc panuje nad wszystkim. Bo pięcioletni lat bije mnie sznurowadłem. Usłyszelibyśmy jedno wielkie kłamstwo. Ta cała gadka o panowaniu nad bólem i że ból odpręża, uszlachetnia i tak dalej to bzdura. Ludzie jaki ból do cholery? Jeśli płytkie nacięcie na ręce to ból to ja jestem primadonną. Chcecie poczuć ból i sprawdzić czy jesteście nad nim zapanować? Upuśćcie sobie kowadło na nogę. Jeśli poczujecie się po tym lepiej to gratuluje. Prawda jest taka, że robicie sobie sznyty na rękach bo chcecie zwrócić na siebie uwagę. Usiłujecie zmusić w ten sposób innych by poświęcali wam swój cenny czas, byście wy mogli opowiadać jak wam źle, jakie życie jest niesprawiedliwe i tym podobne bzdury. Im więcej czasu wam się poświęca, tym z wami jest gorzej. Dopiero gdy wszyscy znajomi zaczynają olewać wasze problemy, dochodzicie do wniosku, że ta metoda zwracania na siebie uwagi nie skutkuje i przestajecie się ciąć. Choć są osoby, które tną się bez względu na wszystko... Ale wiecie co? „Dedykujcie swoje życie żyletce dalej”. Tylko róbcie nacięcia trochę głębiej to będziecie mieli czym się chwalić wnukom na starość. Cyniczna Pani 23.09.2008 :: 18:04, Link, Komentuj (29)
To zdecydowanie moja ulubiona grupa ludzi pojawiających się na czatach. Bynajmniej nie dlatego, że czuje się jedną z nich, po prostu są ... śmieszni. Jak ktoś ma przedłużającą się depresję to polecam znaleźć sobie kilku takich i pogadać. Zdecydowaną większość tej grupy stanowią mężczyźni, choć kobiety też się zdarzają, ale bardzo bardzo rzadko. W całej swojej czatowej karierze trafiłam może na sześć takich kobiet i to bardzo dawno temu. Rozpoznać można ich po nickach typu – ogier, boski_rafi, janek_45cm. Są bardzo konkretni i od razu mówią o co im chodzi. Zresztą rozmowy pokażą to najlepiej. Ich zaletą jest to, że rozmowy z nimi są zazwyczaj krótkie i nie zawracają nikomu głowy przez trzy godziny. Rozmowa nr1 Polo43: Poruchamy się mademoiselle-butterfly: sam się poruchaj Polo43: nie umiem :( mademoiselle-butterfly: peszek Rozmowa nr 2 super_man: czesc mala mademoiselle-buttefly: cześć mniejszy super_man: nie taki znowu malutki super_man: 35 cm mademoiselle-butterfly: ojej, to nawet do póki w sklepie nie sięgasz super_man: Co?! mademoiselle-butterfly: Jak tyle masz wzrostu... super_man: To długość mademoiselle-butterfly: czego? super_man: Mojego... mademoiselle-butterfly: to zmienia postać rzeczy, zamiast cześć malutki powinnam cię przywitać cześć króciutki. Rozmowa nr 3 Don_juan: witam cię o piękna mademoiselle-butterfly: cześć Don juan: Co powiesz na... mademoiselle-butterfly: Na co? Don_juan: Na seks, masz ochotę mademoiselle-butterfly: Pewnie Don_juan: to kiedy sie spotkamy? mademoiselle-butterfly: nigdy Don_juan: jak to przeciez masz ochote... mademoiselle-buttefly: ale nie z tobą Rozmowa nr 4 speedy_gonzales: ruchanko? mademoiselle_buttefly: Słucham? speedy_gonzales: nie mow slucham bo cie zrucham hehe mademoiselle-butterfly: to powiem inaczej... czego? speedy_gonzales: wlozyc ci? mademoiselle-butterfly: sam sobie włóż speedy_gonzales: nie dam rady mademoiselle-butterfly: ojej, jakie to smutne... speedy_gonzales: nooo Rozmowa nr 5 idealny27cm: witam mademoiselle-butterfly: siemka idealny27cm: nie bedę owijał w bawełne. zaplace ci jak przyjdziesz popatrzec jak sam sie ze sobą zabawiam mademoiselle-butterfly: ile? idealny27cm: 100zł mademoiselle-butterfly: tylko za patrzenie? idealny27cm: tak to kiedy przyjdziesz mademoiselle-butterfly: a mogę przyjść z chłopakiem? On też z chęcią popatrzy. idealny27cm: emmm Żałośni, napaleni, zboczeni, niezdecydowani, bez szans na to, że jakakolwiek żywa, normalna kobieta się nimi zainteresuje. Czasami naprawdę im współczuję... głupoty i całej reszty. Cyniczna Pani 27.09.2008 :: 09:47, Link, Komentuj (17)
Dzisiaj nie będzie o żadnej z grup czatowych, gdyż nie jestem w stanie poddać niczego głębszej analizie. Jednakże by nikt nie czuł się poszkodowany zamieszczam dzisiaj kilka rozmów luźnych z paroma osobami, jeśli chcecie to przydzielcie ich sami do poszczególnych grup, ja z chęcią poczytam sobie wasze spostrzeżenia. Rozmowa nr 1 on37_zwariowany: wiktor on37_zwariowany: miło mi on37_zwariowany: jestes z łodzi? mademoiselle-butterfly: może on37_zwariowany: masz swoje zdjecie? mademoiselle-butterfly :nie on37_zwariowany: opisz się? mademoiselle-butterfly niska gruba łysiejąca on37_zwariowany: takiej właśnie szukam mademoiselle-butterfly super , a Ty sie opiszesz? on37_zwariowany: miły,wysoki blondyn on37_zwariowany: 185/88 mademoiselle-butterfly 88 to rozmiar czego? on37_zwariowany: waga mademoiselle-butterfly łeee on37_zwariowany: a ty myślałaś że rozmiar kutasa? mademoiselle-butterfly miałam już taką nadzieje on37_zwariowany: nie zawiodła byś się mademoiselle-butterfly a jaki ma rozmiar? on37_zwariowany: tajemnica on37_zwariowany: cchesz zobaczyć to musisz się spotkac mademoiselle-butterfly nie jestem zainteresowana on37_zwariowany: to pa Rozmowa nr 2 panbalsam: ;) mademiselle-butterfly: ? panbalsam: sama? mademiselle-butterfly: sama panbalsam: lubisz ogolonych 28 latków ;> ? mademiselle-butterfly: ogolony na łyso? panbalsam: tam na dole ;) mademiselle-butterfly: podobno mężczyźni golą się tam by ich penisy wydawały się większe. Masz jakieś kompleksy? panbalsam: ;)nie panbalsam: ja robię to dla higieny mademiselle-butterfly: pewnie w taką pogodę musisz ocieplacze nosić Rozmowa nr 3 good_boy_;-]: siemka mademiselle-butterfly: siemka good_boy_;-]: mogę Ci wylizać buciki? mademiselle-butterfly: jeśli lubisz glany good_boy_;-]: hahha ale trafiłaś good_boy_;-]: najbardziej lubię good_boy_;-]: bo kobieta w glanach kojarzy mi sie z silna konieta good_boy_;-]: kobieta* mademiselle-butterfly: jestem silna, jestem bardziej męska niż ci sie wydaje good_boy_;-]: fajnie good_boy_;-]: wiec z chęcią Ci wyliżę te glany good_boy_;-]: ale mam nadzieje ze nie jesteś chłopakiem?;/;/ mademiselle-butterfly: to dobrze bo ostatnio w gówno wdepłam. good_boy_;-]: wolalbym tego uniknac mademiselle-butterfly: ale jesteś na dobrej drodze good_boy_;-]: do czego? mademiselle-butterfly:do czyszczenia glanów z psiej kupy good_boy_;-]: ale powiedziałem ze nie bardzo chce to zrobić;p mademiselle-butterfly:ale sam zaproponowałeś lizanie mademiselle-butterfly:to jak będzie? good_boy_;-]: ale czemu odrazu tak ostro... co innego wylizać troche zakurzone buty a co innego kupe good_boy_;-]: jestes? mademiselle-butterfly: za spamowali mnie good_boy_;-]: hehe spoko good_boy_;-]: wiec jak bedzie? musze lizac ta kupe? mademiselle-butterfly: jak bardzo tego pragniesz good_boy_;-]: chciałbym Ci lizać buty ale niekoniecznie ta kupe mademiselle-butterfly:a inną? good_boy_;-]: w ogole nie chce zlizywać gówna mademiselle-butterfly:masz jakieś fetysze apropo tych butów? good_boy_;-]: no lubie je bardzo glany w szczególności mademiselle-butterfly:szewcem jesteś? good_boy_;-]: nie mademiselle-butterfly: to co robisz? good_boy_;-]: po prostu lubie jak kobieta kaze mi wylizac jej buty mademiselle-butterfly: masz zatracone poczucie dobrego smaku good_boy_;-]: byc moze tak ale czy to znaczy ze nie moge Twoich wylizc? mademiselle-butterfly:czułabym sie zniesmaczona później cie całując mademiselle-butterfly:szczególnie po tym głównie good_boy_;-]: ale ja bym gowna nie zlizal i nie musiałabyś sie ze mna calowac przeciez mademiselle-butterfly:przepraszam, to nie jesteś chętny na łatwy, szybki seks? good_boy_;-]: nie good_boy_;-]: a Ty jestes? mademiselle-butterfly:to spadaj. Rozmowa nr 4 zdradzilas_kiedy: cze mademiselle-butterfly siemka zdradzilas_kiedy: skad kk mademiselle-butterfly z Ksawerowa zdradzilas_kiedy: lodz zdradzilas_kiedy: zdradzilas kiedykolwiek mademiselle-butterfly hmm.... nie zdradzilas_kiedy: hmmm, na pewno mademiselle-butterfly raczej nie zdradzilas_kiedy: oprawiałaś sex mademiselle-butterfly pewnie zdradzilas_kiedy: kiedy zaczelas mademiselle-butterfly w podstawówce zdradzilas_kiedy: ktora klasa mademiselle-butterfly:): pierwsza zdradzilas_kiedy: co mademiselle-butterfly pierwsza klasa zdradzilas_kiedy: mialas 7 lat mademiselle-butterfly wiem mademiselle-butterfly nauczyciel od w-f bardzo mi sie podobał Pannica nieco złośliwa 28.09.2008 :: 19:42, Link, Komentuj (25)
Teoretycznie powinnam dzisiaj napisać notkę zamykającą moją czatową działalność, albo jakąś inną ze wspomnieniami lub podsumowaniami, ale nie zrobię tego, a wszystko przez pewnego jegomościa. Jechałam dzisiaj spokojnie tramwajem, gdy mój wzrok padł na siedzącego nieopodal chłopaka, zapewne jego istota by mnie nie zainteresowała gdyby nie drobny przedmiot, który trzymał w dłoni. Kastet- mały, czarny, lśniący - zupełnie jakby był z plastiku. Osobnik bawił się nim obracając go i przymierzając wielokrotnie do ręki. Minę miał przy tym dość niepewną. Jakby nie był przekonany do trzymanego przez siebie przedmiotu. Jakby nie był pewien czy powinien go mieć, użyć. A jednak byłam przekonana, że nie miał ochoty na pozbycie się go. Inaczej nie oglądałby go, nie bawiłby się nim, nie sprawdzał jak leży w dłoni. Może kastet miał sprawić, że poczuje się bezpieczniej? Albo miał dać temu chłopakowi złudne poczucie siły? Lub chciał za pomocą tej zabawki wyglądać groźniej by żadna staruszka nie odważyła się poprosić go o ustąpienie miejsca? Cokolwiek chciał osiągnąć bawiąc się publicznie tym kawałkiem metalu, nie osiągnął nic. Odwaga mu raczej nie została dodana, bo ilekroć nasze spojrzenia się spotkały, on natychmiast uciekał wzrokiem jakby został przyłapany na robieniu czegoś wstydliwego. Bezpieczniej też się chyba nie czuł, gdyż z wielkim lękiem spoglądał na każdą osobę wchodzącą do tramwaju, jakby to był dres w przebraniu, nawet jeśli była to matka z małym dzieckiem. Groźniej również nie wyglądał. Większą trwogą napełniała mnie siedząca za nim staruszka. Ale fakt, że nie wyglądał groźnie nie był winą wybrakowanego kawałka żelastwa. Winę ponosiła tu raczej cała sylwetka chłopaka. Gdybym miała określić go jednym słowem, najlepiej pasowałoby... "chuchro". Wyglądał jak ci wszyscy, o których myślimy, że moglibyśmy położyć ich jedną ręką. Jednakże już wiele razy byłam w swoim życiu przekonana, że jedna ręka wystarczy mi by kogoś rozłożyć na łopatki i wielokrotnie okazywało się, że byłam w błędzie, dlatego też postanowiłam nie sprawdzać tego tym razem. Nie chciałam ryzykować, że jakaś staruszka pośpieszy mu z pomocą. Bo choć większość wyglądała przyjaźnie i niegroźnie to pozory czasem mylą. Drobna uwaga. Na blogu zaszła bardzo istotna zmiana w dniu dzisiejszym, osoba która odkryje co się zmieniło, dostanie sto całusów i ciastko. Z całusów można zrezygnować Cyniczna Pani 30.09.2008 :: 21:08, Link, Komentuj (16) |
Złośliwa, ale tylko troszeczkę. Osoba ciesząca się wszystkimi przywilejami pełnoletności. Uzależniona od:czerwonej herbaty, galaretki, bananów, marudzenia, lodów bananowych, swojej gitary i swojego psa. Zbyt bliskie i częste kontakty grożą urazami psychicznymi... fizycznymi czasami też. Uwaga: Na komentarze odpisuje tylko i wyłącznie na swoim blogu. Wszelkie prośby, skargi, zażalenia, sugestie, propozycje proszę kierować na adres: mademoiselle-b@o2.pl
|