Babska Solidarność

Czy istnieje coś takiego jak solidarność jajników? Czy prawdziwa bezinteresowna przyjaźń między kobietami jest możliwa?
Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi „tak”. Na drugie zaś „nie”.
Solidarność Babska uaktywnia się za każdym razem, gdy dochodzi do sprzeczek między płcią piękną i mężczyznami. Większość kobiet jest już tak zaprogramowanych, że opowiadają się zawsze po stronie innych kobiet, nawet jeśli doskonale wiedzą, że w tym wypadku wyjątkowo mężczyzna ma rację. Skąd ta przypadłość? Bóg raczy wiedzieć, w końcu to on jest wszystkiemu winien.

Co do babskiej bezinteresownej przyjaźni… W swoim krótkim życiu nigdy takiej nie widziałam i pewnie już nie zobaczę. Smutna prawda jest taka, że bardzo często „przyjaźnimy” się z tą czy tamtą, po to by mieć z kim iść na zakupy. Albo wyskoczyć na dyskotekę by poodrywać facetów za plecami naszego aktualnego chłopaka.
A poza tym babską przyjaźń można cholernie łatwo rozbić. Jeśli rozbijamy przyjaźń dwóch dziewczyn to wystarczy jednej z nich podstawić pod nos faceta i sprawić by zaczęli być ze sobą. Wtedy ona zacznie poświęcać całą uwagę swojemu ukochanemu, niemal całkowicie o przyjaciółce zapominając. Tamta czując się zazdrosna, obrazi się na wieki wieków i zacznie szukać sobie kogoś innego, z kim mogłaby chodzić na zakupy. W niedługim czasie obie przestaną odzywać się do siebie i zerwą wszelki kontakt. Bo gdy pojawiają się konflikty, kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn nie dadzą sobie po gębie i nie będą się dalej przyjaźnić. One będą na siebie obrażone na wieki. I przez resztę życia będą sobie wyświadczać drobne świństwa. Bo tak to już jest z kobietami… Całują się na powitanie, bo nie wypada im się pogryźć.

Notka krótka bo społeczeństwo nam kretynieje i nikomu już nie chce się czytać długich notek.

Cyniczna Pani


02.09.2008 :: 17:03, Link, Komentuj (22)

Czego pragną kobiety?

Miałam pisać o czymś innym. Ale wczoraj zdarzyło mi się obejrzeć film o tym samym tytule, co dzisiejsza notka, w ten oto sposób moje plany znów uległy zmianie i zamiast pisać o surykatkach napisze o kobietach.

Kiedyś, bardzo, bardzo dawno temu, kiedy mężczyźni mieli jeszcze coś do powiedzenia i wydawało im się, że są władcami świata, największą ambicją wielu kobiet było znaleźć odpowiedniego męża. Przy czym trzeba zaznaczyć, że odpowiednim mężem był mężczyzna, który się liczył. Miał pieniądze, szacunek i władze. Jeśli kobieta była sprytna nie tylko zyskiwała dach nad głową, w miarę pewną przyszłość i utrzymanie, ale również władzę nad swoim mężem, czyli nad całą resztą.

Tak było bardzo dawno temu, a teraz… Właściwie to teraz jest prawie tak samo. Jest wiele kobiet, których celem jest znalezienie bogatego męża, by one po ślubie mogły przestać pracować i oddać się malowaniu paznokci i wyciąganiu pieniędzy ze wspólnego konta, na które tylko ich małżonek cokolwiek wpłaca.
Choć z drugiej strony trzeba przyznać, że nasze pragnienia stają się coraz bardziej męskie. Chcemy pieniędzy i władzy, dobrych samochodów ( ja sama marze o mercedesie), chcemy być podziwiane i cenione. Pragniemy nowej, bluzki, pomadki, torebki, kwiatów i tamtych obłędnych szpilek, które widziałyśmy w kolorowych magazynie. Chcemy słuchać komplementów i być rozpieszczane na wszystkie możliwe sposoby.

Oglądając film, „czego pragną kobiety”, można wywnioskować, że w natłoku naszych pragnień wszystko sprowadza się do jednego- mężczyzn.

Gdyż mimo tego, że dążymy do coraz większej niezależności i samodzielności to przede wszystkim pragniemy mężczyzn. Bo, po co nam ta nowa kiecka i torba pełna kosmetyków? Po to by się podobać, sobie i im. W szczególności im.
Po latach ewolucji nadal nie nauczyłyśmy się żyć bez mężczyzn. W każdym etapie naszego „samodzielnego, niezależnego życia” potrzebujemy silnego męskiego ramienia, na którym będzie można się wesprzeć bądź wypłakać, gdy znów nam coś nie wyjdzie mimo naszej doskonałości.
I choć niekoniecznie musi być to cały czas ramię tego samego mężczyzny, to dobrze jest by jednak było. A jego właściciel wykazywał się odpowiedzialnością, czułością i zrozumieniem dla naszej niestabilności emocjonalnej.
Bo przede wszystkim pragniemy spokoju i oparcia – pewności, że w naszym zwariowanych życiu, pełnym gonitw jest, choć jedna stała. I jest nią ta druga osoba.

Cyniczna Pani


26.08.2008 :: 10:15, Link, Komentuj (40)

Czego pragną mężczyźni?

Wiele kobiet chciałoby wiedzieć, czego pragną mężczyźni. Ta zagadka spędza im sen z powiek i powoduje, że nie śpią, nie oddychają, nie jedzą, nic nie robią. Brak odpowiedzi na to pytanie powoduje również, że spora część kobiet popełnia spore błędy w obsłudze faceta. Bo jak błędów nie robić skoro nikt nie dołączył do nich instrukcji obsługi?

Ja postanowiłam oszczędzić sobie czasu i kłopotu, i najzwyczajniej w świecie zapytałam kilka osobników płci męskiej, czego pragną.? Oczywiście wcześniej musiałam uzyskać potwierdzenie czy aby na pewno jednostka niestety którą rozmawiam jest mężczyzną, co dostarczyło kolejnych trudności, ale mniejsza. Odpowiedzi niestety były przewidywalne do bólu.

Mademoiselle: Czego pragną mężczyźni?
Mężczyzna 1: Jak to, czego? Seksu! I czasem jedzenia.

Ta wypowiedź uświadomiła mi, że źle skonstruowałam pytanie.

Mademoiselle: Czego pragną mężczyźni? Poza seksem i jedzeniem.
Mężczyzna 2: To jest coś jeszcze?

Mężczyzna 3: Są tacy, którzy pragną kasy. I tacy którzy pragną kobiety, oraz tacy, którzy chcą obu.

Mężczyzna 4: Ale po co chcieć więcej?

Mężczyzna 5: Czułości, opiekuńczości. Bo w końcu mężczyźni są nieporadni i potrzebują damskiej opieki, aby miał im, kto ugotować.
(jak widać mężczyzna nie jest w stanie sam sobie nawet śniadania zrobić ani prania włączyć. I to my jesteśmy słabszą płcią.)

Mężczyzna 6: Szybkich samochodów, pięknych kobiet, drogich apartamentów i dużej kasy.

Mężczyzna 7: Spokoju, trochę normalności i ciepła.

Mężczyzna 8: Piwa

Mężczyzna 9: Normalnej kobiety, która nie robi problemów z byle powodu. Można z nią pogadać, jest czuła, opiekuńcza i żeby dobrze gotowała.

Mężczyzna 10: Poza jedzeniem i seksem? To może jeszcze snu.


Jak widać mężczyzną niewiele potrzeba do szczęścia. Wychodzi na to, że nie kłamią usiłując wmówić światu i sobie, że są nieskomplikowani i prości. Może naprawdę są łatwi w obsłudze, tylko to my kobiety popełniamy błąd doszukując się dodatkowych opcji, których oni nie mają.
Szkoda tylko, że przy tej całej swojej prostocie, panowie tak często się psują i nie wiadomo, co z nimi dalej robić, bo gwarancji nie miał to nie można go oddać. Wyrzucić? Trochę szkoda. Wymienić na nowszy model? Możliwość całkiem niezła, instrukcja ta sama, skoro wszyscy mężczyźni chcą tego samego, więc również najmniej kłopotliwa.
Tylko z kobietami problem jest taki… Że my wolimy naprawiać.

Cyniczna Pani

23.08.2008 :: 09:19, Link, Komentuj (37)

Mit budowlańca

Typowy budowlaniec większości osób kojarzy się z podpitym, bluzgającym na każdym kroku gburem w kaloszach i spodniach ukazujących światu pół jego zadka.
Tymczasem okazuje się, że jest to obraz mocno skrzywiony i krzywdzący.
Mając okazje być kilka razy na porządnej, większej budowie, poobserwowałam sobie panów ciężko tam pracujących i dość mile się zaskoczyłam.
Bo po pierwsze nie zauważyłam braków w kulturze, bluzgów było tyle co kot napłakał. I padały tylko wtedy gdy ktoś był mocno zdenerwowany. Spodni spadających z tyłków też nie było. Wszyscy odziani jak należy, trochę brudni i przykurzeni ale to normalne. Pijany też nikt nie był. Zaobserwowałam natomiast, że zaskakująco duża liczba osób ma braki w uzębieniu, a konkretnie tak zwaną dziurę na papierosa.
Wszyscy byli mili i uprzejmi, ale to prawdopodobnie dlatego, że chodziłam cały czas z Szefem- Panem B.

I aby nie było niedomówień, i aby przypadkiem nikt mnie o nic dziwnego nie posądził (jak na przykład o to, że dorabiam podając cegły i zamieniając się w babo-chłopa) to króciutko wyjaśnię, że
Pan B. Jest starym znajomym mojego ojca, właścicielem firmy budowlanej. Dowiadując się, że po maturze chcę iść na budownictwo, zaproponował, że zabierze mnie kilka razy na budowę bym zobaczyła co mnie później czeka i czy odpowiada mi drygowanie budowlańcami. Dodał też, że istnieje prawdopodobieństwo, że się zrażę i postanowię nie wiązać swojej przyszłości z budownictwem. A tu dupa...
Bo na budowie jest fajnie i już nie mogę doczekać się studiów a konkretniej praktyk u Pana B. (nie ma to jak mieć plecy).
Tak więc moje plany na przyszłość zostały dokładnie sprecyzowane.
I wbrew temu co wróżyła mi moja polonistka nie zamierzam "latać w gumiakach i słuchać kpin podpitych budowlańców"
Wręcz przeciwnie...
Będę miała własną firmę - Jak Pan B.
Będę dyrygować porządnymi budowlańcami- Jak Pan B.
Sama postawie sobie gigantyczny dom -Jak Pan B.
I będę jeździć czarnym mercedesem- Jak Pan B.
Bo zza szyby mercedesa świat wygląda zdecydowanie inaczej.

Cyniczna Pani

20.08.2008 :: 23:34, Link, Komentuj (29)

Ludzie chomiki

Większość ludzi ma w sobie coś z chomików i nie chodzi mi tutaj o sierść czy pucołowate policzki. Po prostu sporo osób ma nawyk gromadzenia różnych niepotrzebnych rzeczy z bardzo różnych powodów. A to się do czegoś przywiązaliśmy, tamto może się jeszcze przydać, a to jest pamiątka nie wiadomo skąd. Znacie to prawda?
Bywa też, że odkładamy coś i o tym zapominamy. Zwykle nasze zbiory w codziennym życiu nam nie wadzą, jednak przy pierwszym większym sprzątaniu, wywołanym na przykład malowaniem ścian, zaczynają przeszkadzać.
I wtedy zaczyna się cyrk.
Bo połowę rzeczy należałoby wyrzucić i stajemy przed dylematem wrzucenia czegoś do czarnego worka na śmieci czy upchnięcie ponownie w szafie. Kiedy już się pozbędziemy części gratów trzeba jakoś poustawiać te które pozostały. I tu pojawiają się kolejne problemy. Bo jak ustawić wszystkie ramki by się ze sobą nie gryzły? I czy Mickiewicza można ustawić tuż obok Słowackiego by się nie pobili. Lub gdzie schować ten różowy kubeczek, prezent od babci by się nie potłukł i by pamiętać gdzie jest, by móc go wyjąć tuż przed babcinymi odwiedzinami.
Dlatego po dzisiejszym odgraceniu mojego skromnego lokum... postanowiłam go nigdy więcej nie zagracać. I innym doradzam to samo.

Cyniczna Pani

18.08.2008 :: 17:52, Link, Komentuj (31)

O mnie

Złośliwa, ale tylko troszeczkę. Osoba prawie pełnoletnia. Z mocnym naciskiem na prawie. Uzależniona od: czerwonej herbaty, żelków, lodów bananowych, shake'ów, marudzenia, swojej gitary i swojego psa. Zbyt bliskie i częste kontakty grożą urazami psychicznymi... fizycznymi czasami też.

Kategorie

Kobiety(2) Życie(2) Mężczyźni(1) Pierdolnik(0) Galeria(0)

Archiwum

2008: wrzesień
sierpień

Link

Whitechocolate Turquoise Między Słowami Czerwone paznokcie Mendel Tak to wygląda Lanvin

Clicky Web Analytics
statystyka